5 mitów o ładowaniu samochodów elektrycznych
5 mitów o ładowaniu samochodów elektrycznych. W które wciąż wierzy zaskakująco wielu kierowców. Zdziwilibyście się jak wielu. Szczególnie świeżych, lub tych kierowców, którzy dopiero planują się przesiąść na auto EV.
Jeszcze kilka lat temu wystarczyło wspomnieć, że jeździsz samochodem elektrycznym, aby po chwili usłyszeć całą serię „dobrych rad”. Jedni ostrzegali, że bateria umrze po kilku latach (najczęściej dwóch:). Inni przekonywali, że szybkie ładowanie niszczy akumulator szybciej niż intensywna jazda. Byli też tacy, którzy z pełnym przekonaniem twierdzili, że zimą elektrykiem praktycznie nie da się podróżować.
Co ciekawe, wiele z tych opinii żyje do dziś
Nie dlatego, że są prawdziwe. Po prostu internet wyjątkowo niechętnie zapomina raz powielone mity. A kiedy ktoś przeczyta podobny komentarz po raz setny, zaczyna traktować go jak fakt. To stara zasada: Kłamstwo powtórzone setki razy staje się prawdą. Czy tu mamy podobną sytuacje? Oby nie…
Świat elektromobilności zmienił się bardziej, niż większość ludzi zdążyła zauważyć.
Dzisiejsze samochody elektryczne mają znacznie bardziej zaawansowane systemy zarządzania baterią, inteligentne oprogramowanie, wydajniejsze układy chłodzenia i rozbudowaną telemetrię. Ładowarki oferują moce, które jeszcze kilka lat temu wydawały się abstrakcją, a producenci wiedzą o kondycji akumulatorów znacznie więcej niż przeciętny użytkownik.
Mimo to stare przekonania nadal krążą po forach internetowych.
Przyjrzyjmy się pięciu z nich. Pięć rodzynków niezmiernie chętnie powtarzanych…
Mit pierwszy. Szybkie ładowanie zawsze niszczy baterię
To chyba najczęściej powtarzane zdanie w całej elektromobilności.
Brzmi logicznie. Skoro do baterii trafia ogromna moc, to przecież musi ją bardziej obciążać.
Tylko że rzeczywistość jest znacznie bardziej skomplikowana.
Nowoczesne samochody elektryczne nie pozwalają użytkownikowi „katować” akumulatora według własnego uznania. Nad wszystkim czuwa system BMS, czyli Battery Management System. To właśnie on decyduje, jaką moc w danym momencie może przyjąć bateria.
Jeżeli ogniwa są zbyt zimne, samochód je ogrzeje.
Są zbyt gorące? – uruchomi aktywne chłodzenie.
Jeżeli poziom naładowania jest wysoki, moc ładowania zostanie automatycznie ograniczona.
Dlatego maksymalną moc widzimy zwykle tylko przez krótki czas. Później pojawia się tzw. krzywa ładowania, która chroni akumulator przed nadmiernym obciążeniem. W skrócie – moc ładowania po prostu spada coraz bardziej, osiągając przy poziomie około 90% zaledwie kilkanaście kW. Czasami nawet mniej.
Czy oznacza to, że szybkie ładowanie nie ma żadnego wpływu na żywotność baterii?
Nie.
Badania pokazują jednak, że w normalnym użytkowaniu różnice są zdecydowanie mniejsze, niż przez lata sugerowały internetowe dyskusje. Znacznie większe znaczenie mają temperatura pracy akumulatora, sposób eksploatacji czy długotrwałe pozostawianie baterii na skrajnych poziomach naładowania. Szczególnie na 100% , kiedy zostawimy auto na wiele godzin w gorącyh promieniach letniego słońca.
Mit drugi. Zawsze trzeba ładować do 100%
To przekonanie pochodzi jeszcze z czasów telefonów komórkowych sprzed kilkunastu lat.
Wiele osób do dziś uważa, że samochód, powinien codziennie wyjeżdżać z garażu z pełną baterią.
Tymczasem producenci zalecają coś zupełnie innego.
W przypadku większości akumulatorów litowo-jonowych, optymalnym zakresem codziennego użytkowania jest około 20–80 procent lub – w zależności od producenta – do 90 procent. Nie dlatego, że bateria nie lubi pełnego ładowania. Po prostu długotrwałe utrzymywanie jej przy skrajnych wartościach nie sprzyja zachowaniu maksymalnej trwałości w czasie. Może to nieco przyśpieszyć degradację ogniw.
To właśnie dlatego Tesla, Hyundai, Kia, Mercedes czy BMW pozwalają użytkownikowi ustawić limit codziennego ładowania.
Pełne 100 procent, warto zostawić na dłuższe wyjazdy, kiedy każdy dodatkowy kilometr rzeczywiście ma znaczenie. Często mamy sytuację, że nasze auto EV naładujemy raz w tygodniu. To wystarczy. Zazwyczaj zdecydowana większość z nas nie robi tygodniowo więcej niż 200 km. Jeżdżąc z domu do pracy i z powrotem. Oczywiście są wyjątki, gdzie kierowcy pokonują bardzo dużo kilometrów. Jednak większość robi niewielkie przebiegi.
Mit trzeci. Zimą samochód elektryczny praktycznie nie nadaje się do jazdy
Tak, zimą zasięg spada. To fakt.
Ale nie dlatego, że bateria nagle staje się „zepsuta”.
Energia potrzebna jest do ogrzania kabiny, podgrzania ogniw oraz utrzymania odpowiedniej temperatury całego układu. Dodatkowo zimne powietrze zwiększa opory toczenia, a gęstsze zimowe powietrze pogarsza aerodynamikę.
To wszystko wpływa na zużycie energii. Niestety w sposób negatywny.
Czy jest to problem?
Dla większości kierowców nie.
Średni dzienny przebieg samochodu osobowego w Europie wynosi zaledwie kilkadziesiąt kilometrów. Nawet przy zimowym spadku zasięgu nowoczesny elektryk nadal bez problemu, obsługuje codzienne dojazdy do pracy, szkoły czy sklepu.
Oczywiście podczas dalekiej podróży trzeba częściej korzystać z ładowarek. Ale dokładnie po to rozwijana jest infrastruktura szybkiego ładowania w całej Europie.
Mit czwarty. Każde ładowanie trwa wiele godzin
To mit, który prawdopodobnie najmocniej rozmija się z codziennością.
Tak, jeśli podłączymy samochód do zwykłego gniazdka 230 V, proces może potrwać kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt godzin.
Ale niewielu użytkowników tak ładuje swoje auta na co dzień.
Wallbox o mocy 11 kW, na przykład taki, jak nasz bardzo popularny WALBOX MOREK, o mocy do 22 kW, pozwala uzupełnić energię przez noc, kiedy samochód i tak stoi na podjeździe lub w garażu.
Podczas podróży sytuacja wygląda jeszcze inaczej.
Nowoczesne ładowarki DC o mocach 150, 250 czy nawet ponad 400 kW, potrafią uzupełnić energię potrzebną na kolejne kilkaset kilometrów w czasie, który wielu kierowców i tak przeznacza na kawę, obiad albo krótki odpoczynek.
Ładowanie coraz częściej przestaje być osobnym obowiązkiem. Staje się po prostu elementem podróży. Świetnie pokazuje to przykład i przyzwyczajenia Włochów. Od dziesięcioleci mają oni nawyk zatrzymywania się na stacjach benzynowych. Tam robiąc małą przerwę, popijają kawę, rozmawiają o życiu, polityce czy sporcie. Często z zupełnie obcymi sobie ludźmi. To nawyk i włoska tradycja, a stacje benzynowe wyglądają wewnątrz bardziej jak kawiarnie, niż typowe stacje gdzie kupuje się paliwo.
Idealnie więc elektromobilność zaczyna wpisywać się w tradycję Italii. Czy inne kraje równie łatwo przejdą na EV i zaakceptują, jak Włosi, duże ilości kofeiny? Myślę że raczej tak… bo w sumie to nie jest przykry obowiązek, a raczej złapanie chwili wytchnienia w codziennej życiowej gonitwie.
Mit piąty. Ładowanie jest skomplikowane
To chyba najbardziej zaskakujący mit.
Paradoksalnie większość osób, które nigdy nie korzystały z samochodu elektrycznego, uważa ładowanie za skomplikowaną procedurę.
Tymczasem doświadczenie pokazuje coś odwrotnego.
Podłączasz przewód.
Samochód i ładowarka komunikują się automatycznie.
Coraz częściej autoryzacja odbywa się bez kart RFID, bez aplikacji i bez wpisywania danych płatniczych przy każdej sesji. Standard Plug & Charge sprawia, że pojazd sam identyfikuje się na stacji, a rozliczenie następuje automatycznie.
Jeszcze kilka lat temu wydawało się to technologiczną ciekawostką.
Dziś staje się standardem.
Największym problemem elektromobilności coraz rzadziej jest technologia
Patrząc na rozwój samochodów elektrycznych przez ostatnią dekadę, można odnieść wrażenie, że technologia wyprzedziła społeczną świadomość.
Baterie są trwalsze niż przewidywano. Ładowarki są szybsze niż jeszcze kilka lat temu. Oprogramowanie potrafi zarządzać temperaturą akumulatora z precyzją, o której kiedyś nawet nie myślano.
A mimo to wiele dyskusji nadal opiera się na przekonaniach z początku poprzedniej dekady.
To trochę tak, jakby oceniać współczesny smartfon na podstawie doświadczeń z telefonem sprzed piętnastu lat.
Elektromobilność dojrzewa niezwykle szybko. Zmieniają się samochody, baterie, infrastruktura i oprogramowanie. Najwolniej zmieniają się… nasze przyzwyczajenia.
I być może właśnie dlatego największym wyzwaniem nie jest już rozwój technologii.
Coraz częściej jest nim walka z mitami, które technologia zdążyła już dawno obalić. Niestety w internecie nic nie ginie i niektóre mity mają się wręcz wybornie, nawet dziś. Gdy wiadomo, że są niczym więcej jak stekiem bzdur.
Zostaw komentarz