Pożary aut elektrycznych – fakty kontra mity

Pożary aut elektrycznych – fakty kontra mity

Pożary aut elektrycznych – fakty kontra mity.

Są tematy, które wracają jak bumerang. Nieważne, ile razy zostaną wyjaśnione, i tak prędzej czy później ponownie rozgrzewają internet do czerwoności. Jednym z nich są pożary samochodów elektrycznych. Wystarczy jedno nagranie płonącego auta, aby media społecznościowe zapełniły się komentarzami: „A nie mówiłem?”, „Nigdy nie kupię elektryka”, „To przecież bomby na kołach”.

Kilka godzin później okazuje się jednak, że tego samego dnia w tym samym kraju spłonęło kilkadziesiąt samochodów benzynowych i diesli. O nich nikt już nie napisał ani słowa.

Dlaczego?

Bo pożar auta spalinowego przestał kogokolwiek dziwić. Pożar samochodu elektrycznego nadal jest sensacją.

I właśnie dlatego warto na chwilę odłożyć emocje i spojrzeć na liczby.

Choć może to zabrzmieć paradoksalnie, dostępne badania i analizy prowadzone w różnych krajach pokazują, że samochody elektryczne zapalają się rzadziej niż pojazdy z silnikami benzynowymi czy wysokoprężnymi.

Nie oznacza to oczywiście, że są całkowicie odporne na pożar

Oznacza jedynie, że ryzyko jego wystąpienia jest statystycznie niższe. Nie jest to zresztą specjalnie zaskakujące. Samochód spalinowy przez całe życie przewozi dziesiątki litrów łatwopalnego paliwa. Pracuje w wysokich temperaturach, posiada układ wydechowy rozgrzewający się do kilkuset stopni Celsjusza, turbosprężarkę, katalizator, filtr DPF, instalację paliwową oraz dziesiątki przewodów i elementów mechanicznych narażonych na zużycie.

Każdy mechanik potwierdzi, że z biegiem lat rośnie ryzyko nieszczelności, wycieków czy zwarć instalacji elektrycznej.

Samochód elektryczny eliminuje wiele z tych elementów

Nie posiada zbiornika paliwa, układu wydechowego ani klasycznego silnika spalinowego pracującego w ekstremalnych temperaturach. To jednak nie oznacza, że jest niezniszczalny.

Najwięcej emocji budzi oczywiście akumulator trakcyjny. I trudno się temu dziwić. To właśnie w nim magazynowana jest energia odpowiadająca często za kilkaset kilometrów zasięgu. W przypadku bardzo poważnego uszkodzenia, może dojść do zjawiska określanego jako thermal runaway, czyli niekontrolowanej reakcji cieplnej pomiędzy kolejnymi ogniwami.

To właśnie ten proces sprawia, że pożary samochodów elektrycznych bywają spektakularne i znacznie trudniejsze do ugaszenia.

Ale uwaga.

Trudniejsze gaszenie nie oznacza większej liczby pożarów. To dwa zupełnie różne zagadnienia, które bardzo często są ze sobą mylone. Strażacy doskonale wiedzą, że gaszenie akumulatora wysokiego napięcia wygląda inaczej niż gaszenie komory silnika samochodu spalinowego. Najważniejsze jest długotrwałe chłodzenie baterii, ponieważ nawet po ugaszeniu płomieni wewnątrz uszkodzonych ogniw, może nadal utrzymywać się wysoka temperatura.

Z tego powodu podczas akcji wykorzystuje się bardzo duże ilości wody, a uszkodzony pojazd często pozostaje pod obserwacją jeszcze przez wiele godzin. To właśnie zdjęcia takich działań obiegają później internet i tworzą wrażenie, że samochody elektryczne są wyjątkowo niebezpieczne.

Rzeczywistość jest jednak znacznie bardziej złożona.

Nie pomaga również sposób, w jaki funkcjonują współczesne media

Płonąca Tesla błyskawicznie trafia na portale informacyjne na całym świecie.

Płonący piętnastoletni diesel? Najczęściej pozostaje jedynie lokalną notatką policyjną. To klasyczny przykład efektu dostępności – zjawiska dobrze znanego psychologom. Im częściej widzimy jakieś wydarzenie w mediach, tym bardziej wydaje nam się ono powszechne. To trochę jak z kłamstwem, tak tym znanym wszystkim i powszechnym. Kłamstwo powtarzane wielokrotnie, staje się prawdą. Oczywiście w przenośni, a może lepiej powiedzieć w głowach ludzi, którzy to kłamstwo usłyszeli. Niestety takie są psychologiczne aspekty tego zjawiska.

A przecież liczba publikacji nie jest tym samym co liczba rzeczywistych zdarzeń.

Warto też pamiętać, że współczesne samochody elektryczne nieustannie monitorują stan swoich akumulatorów.

System zarządzania baterią, czyli BMS, kontroluje temperaturę, napięcie oraz pracę poszczególnych modułów praktycznie przez cały czas. Jeżeli wykryje jakąkolwiek nieprawidłowość, potrafi ograniczyć moc ładowania, zmniejszyć osiągi lub całkowicie unieruchomić samochód.

Dla kierowcy może to być irytujące.

Dla bezpieczeństwa jest jednak bezcenne.

Kolejny mit dotyczy samego ładowania

Do dziś można przeczytać komentarze sugerujące, że samochody elektryczne zapalają się podczas każdego szybkiego ładowania.

Nie znajdują one potwierdzenia w faktach.

Jeżeli dochodzi do pożaru podczas ładowania, bardzo często przyczyną okazuje się wcześniejsze uszkodzenie akumulatora, wada konkretnego egzemplarza albo problem z instalacją elektryczną, a nie sam proces uzupełniania energii. Dlatego producenci tak mocno podkreślają znaczenie korzystania z certyfikowanych ładowarek oraz sprawnych instalacji elektrycznych. Niezwykle ważne jest, żeby montaż wallboxa, czy stacji ładowania wykonała licencjonowana firma. W ElectricMobility.Store od lat montujemy stacje ładowania dla naszych klientów, ale faktem jest, że zajmujemy się tym od lat, a więc mamy ogromne doświadczenie w tej kwestii. Co nie zostaje bez znaczenia dla fachowości i bezpieczeństwa, czyli kluczowych kwestii.

To samo zresztą dotyczy każdego urządzenia pobierającego dużą moc.

Przez ostatnie lata ogromny postęp zrobiła również sama technologia akumulatorów. Coraz więcej producentów wykorzystuje ogniwa LFP, które charakteryzują się większą stabilnością termiczną niż wiele starszych konstrukcji opartych na chemii NCA czy części odmian NMC.

Nie oznacza to, że bateria LFP nie może ulec uszkodzeniu. Oznacza natomiast, że jej zachowanie w sytuacjach krytycznych jest bardziej przewidywalne, a ryzyko gwałtownej reakcji cieplnej jest mniejsze. Nieprzypadkowo właśnie ten typ ogniw coraz częściej trafia do samochodów miejskich, flotowych i podstawowych wersji wielu modeli.

Zmieniają się również służby ratownicze

Jeszcze kilka lat temu samochody elektryczne były dla strażaków nowością. Dzisiaj procedury postępowania z pojazdami wysokiego napięcia są standardowym elementem szkoleń w wielu krajach Europy. Powstają specjalistyczne lance chłodzące, kontenery do zanurzania uszkodzonych pojazdów oraz nowe metody zabezpieczania miejsca zdarzenia.

To naturalny etap rozwoju każdej technologii. Podobnie było przecież z instalacjami LPG czy samochodami zasilanymi wodorem.

Największym paradoksem całej dyskusji jest jednak coś zupełnie innego.

Przeciętny kierowca znacznie bardziej powinien obawiać się zaniedbań serwisowych niż samego rodzaju napędu.

Zużyte przewody paliwowe, prowizoryczne naprawy instalacji elektrycznej, uszkodzone akumulatory 12 V, czy wieloletni brak przeglądów, zwiększają ryzyko pożaru niezależnie od tego, czy samochód napędza benzyna, olej napędowy czy energia elektryczna.

Bo bezpieczeństwo zawsze zaczyna się od właściwej eksploatacji.

Elektromobilność nie jest technologią pozbawioną ryzyka

Tak samo jak nie jest nią motoryzacja spalinowa. Różnica polega na tym, że nowe rozwiązania budzą znacznie większe emocje. A emocje bardzo często zagłuszają liczby.

Dlatego następnym razem, gdy zobaczycie w internecie film przedstawiający płonący samochód elektryczny, warto zadać sobie jedno pytanie.

Czy oglądam dowód na powszechny problem…

…czy po prostu wyjątkowo rzadkie zdarzenie, które trafiło na pierwsze strony portali właśnie dlatego, że było wyjątkowe?

Bo w świecie motoryzacji, podobnie jak w życiu, sensacyjne nagłówki nie zawsze opowiadają całą historię.

 Liczby są bezwzględne

I jasno pokazują, ze auta elektryczne palą się kilkadziesiąt razy rzadziej niż samochody spalinowe. Zarówno w USA, jak i Europie. Dane te można bez problemu znaleźć na rządowych stronach związanych z bezpieczeństwem transportu. Przyjmuje się na podstawie danych statystycznych, pozyskanych ze Straży Pożarnej oraz firm ubezpieczeniowych, że auta EV palą się od 5-10 razy rzadziej niż samochody spalinowe. To średnia wyliczona dla rynku ogólnoświatowego. Dane mogą się różnić w zależności od tego, jak bardzo zawęzimy badany obszar.

Fot: x.comSoya_Cincau

Zostaw komentarz

Twój email nie będzie publikowany. Wymagane pola są zaznaczone *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.

The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.


Szykujesz się do kupienia auta EV? A może lada dzień odbierzesz pojazd z salonu i potrzebujesz osprzętu? A może od kilku lat jeździsz takim autkiem, ale zepsuł Ci się Wallbox? W takim razie jesteś w dobrym miejscu! W naszym sklepie znajdziesz wszystko, co tylko może się przydać w podroży lub w garażu. Przygotowaliśmy szeroki asortyment do samochodów elektrycznych, a w nim:

  • Ładowarki –stacje DC słupki AC, Wallboxy i mobilne EVSE;
  • przewody ładowania typu 1 i 2
  • akcesoria ładowania –adaptery, liczniki oraz przedłużacze;
  • akcesoria samochodowe –dywaniki, maty bagażnikowe.

Sklep internetowy z akcesoriami do elektryków -ilość i jakość

Wielu kierowców nie decyduje się na zakup auta EV z jednego powodu. Obawiają się, trudności ze znalezieniem odpowiedniego osprzętu. Chcemy oszczędzić Ci takich zmartwień i dlatego oferujemy osprzęt do różnych modeli i typów aut.
Nie myśl, że skupiając się na ilości, zapomnieliśmy o jakości! Proponujemy artykuły jedynie od cenionych w branży producentów, m.in. Wallbox, Webasto, ABB, Ekoenergetyka, Nrgkick, Juice booster i wielu innych!