Stacja ładowania w salonie samochodowym, czyli must-have dealera!
Stacja ładowania w salonie samochodowym – must-have dealera? Dziś to przewaga. Jutro może być standardem, albo jutro może być za późno…😉
Są takie momenty, kiedy cała branża zmienia kierunek niemal niezauważenie.
Nie ma wielkich konferencji prasowych. Nie pojawiają się rewolucyjne slogany. Po prostu pewnego dnia klient przyjeżdża do salonu samochodowego i zadaje pytanie, które jeszcze kilka lat temu praktycznie nie istniało.
– A gdzie będę ładował ten samochód?
Jeszcze niedawno odpowiedź była prosta. W domu. Może na publicznej stacji. Gdzieś po drodze.
Dziś jednak coraz częściej pada kolejne pytanie.
– Czy mogę zobaczyć, jak działa taka ładowarka?
I właśnie wtedy okazuje się, że samochód elektryczny nie kończy się na samym samochodzie.
Zaczyna się infrastruktura. I wyjaśnienie klientowi, że tak powiem na żywo, jak działa cała ta elektromobilność.
Salon samochodowy przestaje sprzedawać wyłącznie auta
Przez dziesięciolecia dealerzy sprzedawali przede wszystkim samochody. Potem dokładali finansowanie, leasing, ubezpieczenie, serwis czy akcesoria.
Elektromobilność zmienia tę logikę.
Kupując samochód elektryczny, klient coraz częściej kupuje cały sposób korzystania z energii. Interesuje go nie tylko zasięg czy moc silnika. Chce wiedzieć, jak długo potrwa ładowanie, ile będzie kosztować i czy domowa instalacja elektryczna poradzi sobie z nowym autem.
To zupełnie inna rozmowa niż jeszcze dekadę temu. Sprzedawca staje się doradcą energetycznym. Salon przestaje być wyłącznie miejscem sprzedaży samochodów. Coraz częściej staje się centrum wiedzy o elektromobilności. A skoro tak, trudno wyobrazić sobie takie miejsce bez działającej stacji ładowania.
Trudno sprzedać coś, czego klient nigdy nie zobaczył
Większość kierowców doskonale wie, jak wygląda tankowanie samochodu spalinowego.
Każdy przynajmniej raz w życiu trzymał pistolet dystrybutora.
Ładowanie wygląda zupełnie inaczej.
Kabel. Aplikacja. Autoryzacja. Moc ładowania. Różne złącza. Informacje wyświetlane na ekranie samochodu. Dla osób, które od lat jeżdżą autem spalinowym, jest to nowy świat. Nic więc dziwnego, że wielu klientów chce po prostu zobaczyć cały proces na własne oczy. Nie przeczytać o nim. Nie obejrzeć filmu na YouTube. Zobaczyć go na żywo. Tak po prostu…
Dealer, który posiada własną stację ładowania, może przeprowadzić klienta przez cały proces w ciągu kilku minut. Pokazać sposób podłączenia kabla, wyjaśnić różnice pomiędzy ładowaniem AC i DC, odpowiedzieć na pytania dotyczące codziennego użytkowania.
Taka prezentacja często rozwiewa więcej wątpliwości niż godzinna rozmowa przy biurku. Albo co gorsza przez telefon:)
Ładowarka staje się elementem ekspozycji
W salonach samochodowych ogromną wagę przywiązuje się do detali.
Lakier jest idealnie wypolerowany. Oświetlenie podkreśla linie nadwozia. Felgi ustawione są pod odpowiednim kątem. Każdy element ma budować określone emocje.
Dlaczego więc stacja ładowania miałaby być traktowana wyłącznie jako urządzenie techniczne? Coraz więcej producentów wallboxów projektuje swoje urządzenia tak, aby dobrze wyglądały również w nowoczesnych przestrzeniach handlowych. U naszych klientów (salony samochodowe) – idealnie prezentuje się na przykład produkt taki jak Wallbox Morek 7,4-22 kW. To idealne rozwiązanie dla dealerów aut, sprzedających elektryki. Rynek jest zawalony takimi urządzeniami. Ale nasz Wallbox – to produkt markowy. Trwały, elegancki, z dobrą gwarancją i… przede wszystkim sprawdzony w boju. Bo jeśli dealer chce przekonać klienta do dobrego sprzętu, to musi go używać sam. U siebie w salonie. Nie wstawić na stronie internetowej jako produkt możliwy do zakupu. Tylko zamontować i w razie potrzeby pokazać potencjalnemu klientowi. Na żywo…
A poza tym elegancka obudowa, subtelne podświetlenie LED, wysokiej jakości materiały czy minimalistyczny design sprawiają, że ładowarka staje się naturalnym elementem ekspozycji.
To już nie tylko infrastruktura. To część wizerunku marki. A to jest bardzo ważne.
Europa pokazuje, że to nie chwilowa moda
W krajach, gdzie elektromobilność rozwija się najszybciej, obecność stacji ładowania przy salonie samochodowym praktycznie nikogo już nie dziwi.
W Norwegii, Holandii czy Niemczech dealerzy bardzo wcześnie zrozumieli, że sprzedaż auta elektrycznego nie kończy się na podpisaniu umowy. Klient oczekuje kompleksowej obsługi. Coraz częściej wychodzi z salonu nie tylko z kluczykami do nowego samochodu, ale również z zamówionym wallboxem, umówionym terminem montażu i wskazówkami dotyczącymi codziennego ładowania.
To wygodne dla klienta.
I bardzo korzystne dla dealera.
Sprzedaż samochodu to dopiero początek
W branży motoryzacyjnej od dawna wiadomo, że rentowność salonu nie opiera się wyłącznie na sprzedaży nowych aut.
Ogromne znaczenie mają usługi dodatkowe.
Serwis.
Akcesoria.
Finansowanie.
Ubezpieczenia.
Elektromobilność otwiera kolejną kategorię.
Infrastrukturę ładowania!
Klient, który kupuje samochód elektryczny, bardzo często potrzebuje również domowej stacji ładowania. Nierzadko interesuje go także montaż, konfiguracja urządzenia, integracja z instalacją fotowoltaiczną lub magazynem energii.
Dealer, który potrafi zaoferować taki pakiet, przestaje konkurować wyłącznie ceną samochodu.
Zaczyna sprzedawać kompletne rozwiązanie.
A to zupełnie inny poziom relacji z klientem.
Oczywiście nie możemy wymagać, aby każdy dealer stał się monterem i fachowcem od sprzedaży sprzętu do ładowania elektryków. Dlatego takie firmy jak ElectricMobility.Store oferują kompleksową współpracę w zakresie doradztwa, sprzedaży oraz montażu stacji ładowania.
Ładowarka buduje zaufanie
Jest jeszcze jeden aspekt, o którym mówi się zdecydowanie za rzadko.
Psychologia.
Dla wielu osób samochód elektryczny nadal jest czymś nowym. Nowa technologia niemal zawsze budzi pytania. Czy to będzie działało? Czy poradzę sobie z obsługą? Co stanie się zimą? nIle potrwa ładowanie? Każda możliwość zobaczenia całego procesu w praktyce obniża poziom niepewności.
Zamiast wyobrażeń pojawia się doświadczenie.
A doświadczenie bardzo często sprzedaje skuteczniej niż najlepsza reklama.
Salon przyszłości będzie jak centrum energii
Zmienia się również sama architektura współczesnych salonów.
Na dachach coraz częściej pojawia się fotowoltaika. W budynkach instalowane są magazyny energii. Przed wejściem stoją ładowarki AC i DC.
Nie jest to przypadek.
Dealerzy coraz częściej dostrzegają, że energia staje się równie ważnym elementem biznesu jak samochody. Niektóre salony wykorzystują własną infrastrukturę, także do ładowania aut demonstracyjnych, pojazdów serwisowych czy flot firmowych.
Inwestycja zaczyna więc pracować każdego dnia, a nie wyłącznie podczas prezentacji klientowi.
A może jednak nie każdy dealer jej potrzebuje?
To pytanie również warto sobie zadać.
Nie każdy salon musi od razu inwestować w rozbudowaną infrastrukturę HPC o mocach 300 czy 400 kW.
W wielu przypadkach dobrze dobrana stacja AC będzie rozwiązaniem w pełni wystarczającym. Wszystko zależy od profilu działalności, liczby sprzedawanych samochodów elektrycznych oraz strategii rozwoju.
Jedno wydaje się jednak coraz bardziej oczywiste.
Salon, który nie potrafi pokazać klientowi, jak wygląda codzienne korzystanie z samochodu elektrycznego, z roku na rok będzie miał coraz trudniejsze zadanie.
Bo elektromobilność przestaje być ciekawostką.
Staje się codziennością.
Największa zmiana dzieje się poza parkingiem
Patrząc na rozwój rynku, łatwo dojść do wniosku, że stacja ładowania przy salonie samochodowym to po prostu kolejne urządzenie.
Kilka kabli.
Kilka zabezpieczeń.
Skrzynka zawieszona na ścianie.
W rzeczywistości oznacza znacznie więcej.
Pokazuje, że dealer rozumie kierunek, w którym zmierza motoryzacja. Że nie sprzedaje wyłącznie samochodu, ale pomaga klientowi odnaleźć się w nowym świecie. A ten świat coraz częściej opiera się nie na litrach paliwa, lecz na kilowatogodzinach.
Dlatego pytanie, czy stacja ładowania w salonie samochodowym jest dziś obowiązkowym elementem wyposażenia, wydaje się postawione nieco niewłaściwie.
Znacznie ciekawsze jest inne.
Jak długo dealer może pozwolić sobie na jej brak? No właśnie…
Zostaw komentarz